w Odszkodowania, Prawo cywilne

Szybko jadący, choć nie całkiem luksusowy, pojazd osobowy wpadł wprost na przejście dla pieszych, po którym akurat przechodziła młoda kobieta. Szanse na wytracenie prędkości były żadne. Jak nietrudno się domyślić skutki brawury okazały się tragiczne.

Zbiórka fundacji.

Mocno uproszczona diagnoza to kilka pęknięć, kilka złamań, sporo siniaków i bardzo poważny uraz głowy, a w konsekwencji dwie skomplikowane operacje i długotrwała, kosztowna rehabilitacja.

Jak się okazało kobieta od lat była wolontariuszką w fundacji, która pomagała osobom poszkodowanym w wypadkach. Jakież zrządzenie losu. Fundacja stanęła jednak na wysokości zadania i z miejsca zabrała się za organizowanie zbiórki funduszy na leczenie kobiety. W efekcie przekazano jej kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Trochę teorii.

Żeby dobrze zobrazować problem muszę wpleść w tym miejscu troszkę teorii, ale postaram się to zrobić najprościej i najkrócej jak to możliwe:

– szkodę powinien naprawić sprawca (w tym wypadku kierowca),

– szkoda powinna być naprawiona w całości (m.in. zwrócone powinny być koszty leczenia, zakupu środków medycznych, rehabilitacji, etc.),

– w opisywanym przypadku sprawca posiadał wymagane uprawnienia do prowadzenia pojazdu, jechał trzeźwy i miał aktualną polisę OC,

– w związku z powyższym szkodę naprawi za niego ubezpieczyciel.

Uwzględnianie przy odszkodowaniu.

Ubezpieczyciel w postępowaniu przed sądem usiłuje wykazać, że dochodzona przez poszkodowaną kwota tytułem odszkodowania powinna zostać pomniejszona o otrzymane od fundacji 50.000 zł.

Nasuwa się więc pytanie czy słuszne jest takie stanowisko ubezpieczyciela.

Dobrowolnych świadczeń osób trzecich (w naszym wypadku fundacji organizującej zbiórkę) nie uwzględnia się przy ustalaniu odszkodowania. Celem takich świadczeń nie jest z reguły zwolnienie osoby odpowiedzialnej od obowiązku naprawienia szkody, lecz nieodpłatne przysporzenie korzyści poszkodowanemu, bez nabycia roszczenia regresowego wobec osoby odpowiedzialnej (wyrok SN z dnia 17 listopada 2016 roku, sygn. akt IV CSK 52/16).

Gdyby przyjąć inaczej okazałoby się bowiem, że z dobroczynności innych ludzi zamiast poszkodowanego skorzystałby obowiązany do naprawienia szkody, a przecież darczyńcom chodziło w naszym przypadku o poprawienie sytuacji kobiety, która ucierpiała w wypadku, a nie sytuacji brawurowego kierowcy czy jego ubezpieczyciela.

Fot.: Henrique Félix (unsplash.com)

Podobne wpisy

Napisz komentarz

Start typing and press Enter to search