w Bez kategorii

Pewien ciekawy problem, z którym miałem ostatnio do czynienia dotyczył nielegalnego upublicznienia telefonicznego nagrania przez funkcjonariusza pewnej instytucji. Sprawa nie nabrałaby być może niemal światowego rozgłosu gdyby nie fakt, że wyrwane z kontekstu nagranie zaczęło żyć własnym życiem.

Problem w tym, że jego treść pozwoliła bez problemu zidentyfikować rozmówcę a w oderwaniu od kontekstu, zyskała podtekst, który stał się źródłem znacznych reperkusji w życiu skromnego i poczciwego człowieka, niestety w negatywnym kontekście. Sprawa trafiła do sądu, ale nie sposób streścić tego co działo się w toku kilkuletniego(!) procesu, dlatego pragnę zwrócić uwagę na zasadniczy problem.

Poszkodowany rozmówca zainteresowany był bowiem, jakby to powiedzieć, skasowaniem internetu. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na regulację zawartą w przepisie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2008 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Odpowiedzialność usługodawcy, administratora portalu (która jest przedmiotem regulacji ww. przepisu) za treść danych gromadzonych na wynajętej przez niego części komputera/serwera jest wyłączona pod warunkiem spełnienia określonych przesłanek. Co najważniejsze, nie może on posiadać pozytywnej wiedzy dotyczącej bezprawności działań dokonywanych na wskazanym obszarze lub informacji tam zamieszczonych.

Z chwilą powzięcia przedmiotowej wiadomości o bezprawnym charakterze zamieszczonych danych z wiarygodnego źródła (np. z instytucji, w której doszło do wycieku), musi on uniemożliwić dostęp do tych informacji. Mechanizm powyższy określa się w literaturze i orzecznictwie jako tzw. procedura notice and takedown. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na  Dyrektywę 2000/31/WE, zgodnie z którą wyłączona jest odpowiedzialność cywilna (liability for damages), gdy usługodawca nie jest świadomy faktów i okoliczności, na podstawie których widoczna jest bezprawna działalność.

Z chwilą odebrania ww. komunikatu przez administratora portalu to na nim ciążyć będzie odpowiedzialność cywilna w przypadku nieusunięcia nagrania. Brzmi ładnie, mądrze i fachowo a w praktyce to jak łapanie komara w locie – łapiesz jednego 2 następne już Cię ukąsiły. A wracając do sprawy – na razie druga skarga kasacyjna pozwanego. Zanim sprawa się skończy może internet stworzy sztuczną inteligencję.

Znacie podobne przypadki?

Foto: Thom (unsplash.com)

Ostatnie wpisy

Napisz komentarz

Start typing and press Enter to search