w Prawo cywilne, Umowy

– Zaprosił mnie do restauracji – oznajmiła Marta koleżance.
– I…?
– I wyszłam bez płaszcza.
– Jak to?
– Płaszcz zostawiłam na wieszaku, a wychodząc wieszak był pusty. Płaszcza nie ma i chłopaka też nie będzie. Nie potrafił tego załatwić, zrobił się cały czerwony i nie wydusił słowa. Zamówiłam taksówkę i wyszłam.

Zostawiać czy nie?

Sam niejednokrotnie spotkałem się z sytuacją kiedy w restauracji, szatni w teatrze czy u dentysty zaraz po wejściu oczom mym ukazywała się biała karteczka z nadrukowanym oświadczeniem: Za pozostawioną odzież nie odpowiadamy. Niby można by spróbować i w ten sposób obsługiwać gości, widzów, klientów, ale co niby miałbym zrobić zimą z całym ekwipunkiem w postaci płaszcza, szala, rękawiczek i, w przypadku większych mrozów, czapeczką. Nie wspominając o rynsztunku mojej narzeczonej, która z pewnością nie chciałaby jeść długo wyczekiwanej, romantycznej kolacji z płaszczem na kolanach i szalikiem zamiast serwety. To może zostawić odzież wierzchnią na własne ryzyko, bez opieki? Nie!

Orzecznictwo.

Niewiele osób wie, że sytuacja powyższa została już dawno, 16 grudnia 1977 r.(!), uregulowana poprzez uchwałę Sądu Najwyższego:

Zakład gastronomiczny odpowiada za utratę lub uszkodzenie odzieży wierzchniej pozostawionej przez konsumenta nie tylko wtedy, gdy w zakładzie jest płatna, strzeżona szatnia, lecz również i wówczas, gdy z charakteru lokalu i rodzaju spożywanych posiłków wynika, że konsumenci z reguły pozostawiają odzież wierzchnią na znajdujących się w zakładzie wieszakach. Od tej odpowiedzialności nie zwalnia ogłoszenie, że zakład za pozostawioną przez konsumenta odzież nie odpowiada.

Uchwała mówi o zakładach gastronomicznych, ale sytuacja ma się identycznie w teatrach czy np. gabinetach lekarskich. To z kolei zostało ustalone przez ustawodawcę w kodeksie cywilnym pod pojęciem umowy przechowania:

Art. 835. Przez umowę przechowania przechowawca zobowiązuje się zachować w stanie niepogorszonym rzecz ruchomą oddaną mu na przechowanie.

Art. 836. Jeżeli wysokość wynagrodzenia za przechowanie nie jest określona w umowie albo w taryfie, przechowawcy należy się wynagrodzenie w danych stosunkach przyjęte, chyba że z umowy lub z okoliczności wynika, iż zobowiązał się przechować rzecz bez wynagrodzenia.

Art. 837. Przechowawca powinien przechowywać rzecz w taki sposób, do jakiego się zobowiązał, a w braku umowy w tym względzie, w taki sposób, jaki wynika z właściwości przechowywanej rzeczy i z okoliczności.

Umowa przechowania w omawianych przypadkach jest dorozumiana (można się jej domyślić) i ma charakter umowy ubocznej, ściśle łączącej się z istnieniem innej umowy – dotyczącej świadczenia usług (stomatologicznych, kosmetycznych, fryzjerskich, etc.). Wchodząc do restauracji, w której odzież wierzchnią możemy odwiesić na wieszak lub oddać do szatni, umowa przechowania jest właśnie umową uboczną, będąca składową całej umowy świadczenia usług gastronomicznych. Krótko mówiąc, chcemy w spokoju zjeść, nie dorabiając się wrzodów na żołądku w obawie o nasze płaszcze, kurtki i parasole.

Fast food.

Trochę inaczej będzie to wyglądać w barach szybkiej obsługi, samoobsługowych i tym podobnych. Dla tego rodzaju usług gastronomicznych charakterystyczna jest „ścieżka klienta”, który najczęściej wchodzi – zamawia – płaci – wychodzi. Jeśli chce usiąść i szybko zjeść, oczywiście z reguły ma taką możliwość, ale sam musi martwić się o swoją odzież. Wynika to z całokształtu świadczonych usług, zaistniałej sytuacji, jak również okoliczności, że w tego rodzaju lokalach nie zostaje urządzona szatnia lub inne miejsce gotowe na przyjęcie odzieży klientów (brak jest choćby wieszaka). Mówi się tu o tzw. „dużej przelotowości”.

Odpłatność.

Okoliczność żądania opłaty za świadczoną usługę przechowania nie ma tutaj najmniejszego znaczenia dla odpowiedzialności. Nieważne jest bowiem czy zapłaciliśmy po 5 złotych od kurtki, czy ani grosza. Podmiot, który podjął się przechowania jest odpowiedzialny za wykonanie usługi w należyty sposób. Przez należyty rozumiemy uniemożliwiający kradzież, zaginięcie lub zniszczenie naszej garderoby.

Nawet jeśli stracisz płaszcz, to z pewnością poradzisz sobie z uzyskaniem rekompensaty i nie będziesz marznąć do końca zimy.
Ostatnie wpisy
4 komentarze/-y
  • Seba Wiert
    Odpowiedz

    Już teraz nici z tego, ale kilka lat temu poszliśmy z kumplami do pubu i trzech z pięciu wyszło bez kurtek. Raczej nie było żadnej karteczki, ale właściciel się wyparł twierdząc, że siedzieliśmy obok szatni i jak mogliśmy nie widzieć, że ktoś nas okrada. Faktycznie siedzieliśmy niedaleko, ale tyłem i zasłaniał nas filar :D a „szatnia” to było po prostu pomieszczenie, gdzie można było powiesić kurtkę. Nie było żadnego szatniarza i każdy tam co chwila po coś wchodził i wychodził. Pubik był niewielki, więc jakoś to funkcjonowało, ale co się stało z tymi kurtkami to nikt nie wie. Niby był też monitoring… a raczej kamera, ale jak się okazało to była tylko atrapa :)

    • Tomek Dudek
      Odpowiedz

      Aż 3 z 5 to spory wynik! Właśnie między innymi zapobieżeniu takim sytuacjom mają pomóc nasze wpisy.

      • Seba Wiert

        Spory :P zwłaszcza, że te kurtki to nie było nic super firmowego

  • Jakub
    Odpowiedz

    Witam. Jak sprawa się ma do lokalu typu Bistro oraz McDonald. W większych tego typu lokalach znaleźć można wieszaki. Czy zatem lokale te, pomimo „dużej przelotowości” odpowiadają jak zwykły zakład gastronomiczny?

Napisz komentarz

Start typing and press Enter to search